Miały być tak upatrzone sobie przez Polskę, Polaków i elity polityczne tego kraju obchody siedemdziesięciolecia tragedii katyńskiej. Zamiast smutnych i poniekąd tendencyjnych uroczystości mamy prawdziwą tragedię.
Tragedię, której wymiar jest osobisty i jednostkowy dla wielu z nas Polaków. Której wymiar jest taki ludzki, bo zmarło tyle osób w tak symbolicznym miejscu i symbolicznym czasie. Bo nie dość, ze to 70 lat po zbrodni, nie dość, ze w pobliżu miejsca, gdzie rozstrzelano niegdyś wojskową i intelektualną elitę naszego kraju to jeszcze prawie dokładnie 5 lat po śmierci Jana Pawła II - nieatpliwie Najznakomitszego Polaka ostatnich lat. Ledwo otrząsnęliśmy sie po tej tak ważnej dla wielu nas stracie a tu tak nieprzewidziana kolejna.
Wymiar tragedii jest też narodowy. Nawet nie dlatego, że zmarł prezydent - głowa państwa wraz ze wszystkimi swoimi współpracownikami. Ale dlatego, że w jednym momencie odeszło tak wiele osób, które piastowały wysokie urzędy. CNN pisze o kompletnej dezorganizacji państwa.
W polskich mediach żałoba. Programy zmienione i cały czas mówi się o jednym. Ale wszyscy unikają spekulacji, co teraz. Hanna Gromkiewicz-Waltz mówi o tym, ze najpierw trzeba się uporać, każdy osobiście, ze stratą. Potem przyjdzie czas na dyskusje. To samo mówi Komorowski - osoba, na której barkach w tej chwili spoczęły obowiązki głowy państwa. Zachodnie media mówią o możliwości pojednania w polskiej polityce. Ale też nie powstrzymują się od spekulacji. Zwłaszcza niemieci "Zeit", który mówi jasno,z e teraz Komorowski właściwie nie ma przeciwnika w wyborach prezydenckich. A musi je ogłosić w ciągu 14 dni i wyznaczyć ich termin w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Media, zwłąszcza niemieckie i hiszpańskie już właściwie zdecydowały, że winien był pilot. Podkreślają, ze maszyna stara i nie powinna już latać. Ale zwracają też uwagę na fakt, że katastrofa dla Polski jest miażdżąca. El Pais mówi o tym, ze to największa w dziejach Polski tragedia, od czasów II wojny światowej.
Anglojęzyczne media z kolei już wskazują na fakt, że miejsce i termin tragedii mogą zaważyć na kolejnym spadku zażyłości w kontaktach polsko-rosyjskich.
A moje prywatne zdanie? Boję się, co będzie teraz się działo w tym kraju. Przez najbliższych kilka tygodni, miesięcy. Sytuacja politycznie jest trudna. Dla mnie najtrudniej jest przejść nad śmiercią pani Krystyny Bochenek, którą miałam przyjemność poznać osobiście. Kobiety, która swoim zaangażowaniem i siłą potrafiła porwać innych...
Niech spoczywają w pokoju [*]
Pora na Boja Wojtowicza - z cyklu "włóczęga po artystycznych domach"
11 miesięcy temu
